Strony

czwartek, 22 września 2016

"Ja, diablica" Katarzyna Berenika Miszczuk #Córka Zeusa


Książka „Ja, diablica” pierwsze czym mnie zachęciła do przeczytania to tytuł i dość oryginalna okładka. Potem przeczytałam opis i kilka recenzji i uznałam… Muszą ją mieć! I tak zamówiłam ją sobie w Internecie. Przyszła do mnie niedawno w paczce z „Chłopcem w pasiastej piżamie” i od razu się za nią zabrałam. Czy wyszło mi to na dobre? Zaraz się przekonacie.

„Zastanów się, czym jest zło – poprosił. – Przywołaj sceny symbolizujące grozę prawdziwej niegodziwości. Co to jest? Czy to dym i płomienie buchające z wież Word Trade Center, które sprawiły, że świat zatrzymał się w miejscu? Czy to stosy wynędzniałych ciał w nazistowskich obozach zagłady? A może tysiące szczerzących się czaszek na polach śmierci Pol Pota? Zamknij oczy i zastanów się, czym  jest zło, a zobaczysz je.”

Tytuł oryginału: Ja, diablica
Seria: Wiktoria Biankowska*
Tom: 1
Wydawnictwo: W.A.B
Ilość stron: 414
*Ja, diablica*Ja, anielica*Ja, potępiona*

„Czym jest kilkadziesiąt lat wobec wieczności?”

Wiktoria Biankowska nie żyje.
Została zamordowana w dość okrutny sposób, gdy wracała z imprezy i zesłana do Piekła, które pani Miszczuk opisała w kompletnie inny sposób niż jakim go sobie wyobrażamy na lekcji religii, czy w kościele.
Piekło wygląda jak jeden, wielki urząd i Los Angeles w jednym.
Wiktoria zdobywa też posadę diablicy. Ma namawiać zmarłych na wybranie spędzenia życia w Piekle, gdzie panują wieczne imprezy, dozwolony jest alkohol i negliż (a nawet popierany), niż do Nieba, o którym wiemy tyle, że ciągle śpiewają (opinia lekko stronniczego diabła).
I mimo, że w Piekle (prawie) wszystkie zasady są dozwolone, Wiktoria wolałaby wrócić na ziemię do świata żywych i do swojego ukochanego Piotrka (jednak w jej życiu (nie-życiu) pojawia się pociągający diabeł Beleth).



W książce spotkamy osoby takie jak Hitler, Kleopatra, Napoleon i innych znanych nam historycznych bohaterów, ale też samego Lucyfera, Archanioła Gabriela, czy demony. Ja osobiście każdą postać polubiłam, wszyscy zdobyli moją sympatię. Diabeł Beleth i Azazel potrafili mnie rozśmieszyć, a choć czytałam w kilku recenzjach, że Wiktoria jest denerwująca i wiecznie niezdecydowana, to ja tego nie odczułam, ponieważ uważam, że była naprawdę dobrą i nieirytującą bohaterką. Okay, ale żeby nie było za różowo – jest jeden taki mój odrzutek – Piotruś. On jako jedyny mi nie przypadł i samo nazywanie go Piotrusiem mi się nie podobało, ale cóż… Cała reszta jest fantastyczna, więc to bardzo duży wyczyn! Każdy z nich jest inny i szybko zdążyłam się do nich przyzwyczaić. Zakochałam się w Belethcie (tak to się chyba odmienia) i Azazelu, których teksty umiały mnie rozśmieszyć, ale też z początku byli dość tajemniczy. Kleopatra również od razu zyskała moje uznanie, jako silna, lekko zapatrzona w siebie królowa (tak, ja lubię takie postacie xd).
Muszę też pochwalić styl pisania autorki, który nie wszystkim przypadnie do gustu, ponieważ jest… Specyficzny. Taki inny. Nie za bardzo umiem go opisać. Jest całkiem sporo opisów, ale ja nie mogłam się od książki oderwać i czytałam ją jednym tchem (nawet pani na matematyce zabrała mi książkę i się wkurzyła, że czytam na lekcji, ale heloł, my tylko omawialiśmy pracę klasową). W fabule jest wiele wątków, które pani Miszczuk sprytnie połączyła.
Także ja wam książkę gorąco polecam! Dla mnie była po prostu świetna i bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na jej zakup, ponieważ ewidentnie nie są to stracone pieniądze i na pewno chcę się zaopatrzyć w następne tomy trylogii, którym stawię dość wysoką poprzeczkę po zapoznaniu się z „Ja, diablica”, ponieważ ona mnie naprawdę zachwyciła!
9/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz