Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 9/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 9/10. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 maja 2017

73. O OBSESYJNEJ MIŁOŚCI DO KSIĄŻKI | "MISERY" | STEPHEN KING #CÓRKA ZEUSA


Przepraszaam! Wiem, że zaniedbałam troszkę naszego bloga, a tu już wybiło osiem tysięcy wyświetleń! Dziękuję wam bardzo, to wiele dla mnie znaczy! Jednak bez zbędnego przedłużania, zapraszam na kolejną recenzję książi Kinga :D

Tytuł oryginału: Misery
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Albatros
Ilość stron: 344
Seria: -
Tom: -

W książce wszystko poszłoby pewnie zgodnie z planem... ale w życiu, cholera, zawsze panował potworny bałagan.

Paul Sheldon to znany autor romansideł, w których główną bohaterką jest Misery Chastain. Jego książki zyskały dużą popularność, w większości wśród kobiet. Pewnego dnia Paul wsiada za kierownicę po alkoholu i ulega wypadkowi.
Mężczyzna budzi się w pokoju, którego nigdy wcześniej nie widział. Okazuje się, iż trafił on do domu byłej pielęgniarki, Annie Wilkes, która jest ogromną fanką historii o Misery. Jednak jej stanu nie da się nazwać zwykłym podziwem, tylko szaleńczym uwielbieniem.
Kiedy kobieta czyta ostatni tom serii Paula, w którym Misery ginie, wpada w szał. Torturuje pisarza, aby ten napisał kolejną część i przywrócił ją do życia.
Zmasakrowany już Paul odkrywa przeszłość Annie…

[...] jeżeli przez całe życie zakładasz, że musi się ci przytrafić tylko to co najgorsze, to przecież może się zdarzyć, że się czasem pomylisz

Jest to moja czwarta książka Stephena Kinga i jak na razie najlepsza! Zaciekawiła mnie już od pierwszych stron, mimo iż szybciej zaczęłam czytać dopiero po 200 stronie.
Największym plusem powieści są doskonale wykreowani bohaterowie. Dodatkowo przez większość  książki jest ich tylko dwóch, a znajdują się oni w jednym miejscu, czyli w domu Annie. Oboje świetnie wyrysowani, ale największe wrażenie zrobiła na mnie sama Annie. Bohaterka z kilkoma twarzami, brutalna, gdy się pojawia, ciarki przechodzą po plecach. Ta chora psychicznie postać ma mroczną, straszną, ale ciekawą przeszłość, którą z czasem poznajemy na kartach powieści.
Stephen King stworzył tu genialny klimat. Książka potrafi przerażać, ale wciąga nas do końca. Nie mogłam się od niej oderwać, ciągle coś pchało mnie, aby poznać losy Paula i Annie, sprawdzić, czy Sheldon wydostanie się z tego przeklętego domu, czy już nie zdąży…
Może to brzmieć dość nudnawo. Praktycznie cała akcja rozgrywa się w domu Annie, występuje dwóch bohaterów. Poszkodowany Paul musi znosić katusze, którymi częstuje go była pielęgniarka, ale nic bardziej mylnego. W pewnym momencie czułam w żołądku nieprzyjemne uczucie i chęć odstawienia książki, chociażby na moment, aby przetrawić to, co robiła Annie, ale nie potrafiłam, bo wciągnął mnie  wir wydarzeń.
Być może słyszeliście, że do kiosków trafiają teraz, co dwa tygodnie, powieści mistrza grozy. Właśnie pierwszą, jaka się pojawiła, jest „Misery” i właśnie stąd ją posiadam. Książka jest bardzo fajnie wydana. Ma twardą (i bardzo zachęcającą!) okładkę, a kartki są wręcz idealne! I w dotyku, i w wyglądzie, a do tego przecudnie pachnie!
Szczerze polecam wam „Misery”’ autorstwa Stephena Kinga, ale jeśli czytacie w większości młodzieżówki, a po poważniejsze książki sięgacie raz po raz, ale chcecie wciągnąć się w Kinga nie radzę od niej zaczynać, bo naprawdę może was znudzić, a tego naprawdę nie chcę! Jednak jeśli to nie ma być wasza pierwsza powieść tego autora to sięgnijcie po nią, jak najszybciej!

9/10

piątek, 7 kwietnia 2017

68. ZAMIAST OCZU - GUZIKI? | "KORALINA" | NEIL GAIMAN #CÓRKA ZEUSA


Tytuł oryginału: Coraline
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 169
Seria: -
Tom: -
Ty naprawdę nie rozumiesz, prawda? - rzekła. - Ja wcale nie chcę wszystkiego, czego pragnę. Nikt tego nie chce. Nie tak naprawdę. Co to za zabawa dostawać wszystko, o czym się marzy, tak po prostu? Wtedy to nic nie znaczy. Zupełnie nic.

Koralina wraz z rodzicami przeprowadza się do nowego, dużego domu. Zamieszkują tam też ekscentryczne postacie dwóch kobiet, które określają się mianem aktorek oraz starszy mężczyzna szykujący przedstawienie, w którym wezmą udział śpiewające… szczury. Brzmi dziwnie i lekko przerażająco? A to dopiero początek.
Koralina nie ma najlepszych relacji z rodzicami. Oboje nie mają dla niej zbyt dużo czasu, a dziewczynka jest pełna energii i ciągle chce badać.
W domu znajduje drzwi, które prawdopodobnie prowadzą donikąd.
Aż do chwili, w której Koralinie udaje się przez nie przejść i nie natrafić na ścianę. Trafia ona do swojego domu…
Wszystko wydaje się w porządku, oprócz jej rodziców, którzy z pozoru wydają się być normalnymi rodzicami dziewczynki. Oprócz jednego aspektu…
Zamiast oczu mają guziki…
Dlaczego druga matka tak bardzo pragnie zatrzymać Koralinę przy sobie?

 Kiedy się boisz, ale i tak coś robisz, to to wymaga odwagi.

Gdy byłam młodsza widziałam bajkę na podstawię książki i muszę przyznać, że dowiedziałam się, że to ekranizacja dopiero w zeszłym roku. Bardzo mi się film spodobał, mimo że był lekko przerażający… Tak.. Lekko…
Pierwsze co zauważyć to fakt, że w książce akcja idzie szybciej. Bajka trochę dłużej wprowadzała nas w ten klimat, a tutaj wszystko dzieje się błyskawicznie, ale nie da się przez to od niej oderwać. Tak, jak miałam zastój książkowy to „Koralinę” przeczytałam w mgnieniu oka, jednakże jest ona krótka (ogólnie ma ona mały format) oraz duże literki, więc tym bardziej… Ledwo się obejrzałam a już była za mną.
Nie wiem, czy to fakt, że jestem już starsza, czy w książce aż tak tego nie czułam, ale mroczny klimat towarzyszył mi bardziej przy bajce. Teraz tworzyły go bardziej rysunki Dave’a McKeana, przez które naprawdę ciarki mogą chodzić po plecach.
Postacie są ekscentryczne, unikatowe i zróżnicowane. Momentami też zabawne. Koralina jest zwykłą dziewczynką, która uwielbia badać i nie cierpi lalek, jednak jest też rozsądna i nie wierzy w sztuczki wiedźmy, która jako „druga matka” podaje jej wszystko na przysłowiowej tacy.
Książka bardzo mi się podobała. Napisana jest prostym stylem. Przede wszystkim pokochałam ją za postacie (ten kot był fantastyczny!), jednakże jest to bardziej lekka rozrywka, której raczej nie będę rozpamiętywać…

9/10

czwartek, 23 marca 2017

66. POWIEŚĆ OPARTA NA "PIĘKNEJ I BESTII"? | "DWÓR CIERNI I RÓŻ" | SARAH J. MAAS #CÓRKA ZEUSA

Tak. Nie było mnie dawno. Bardzo was wszystkich przepraszam, ale przychodzę z nową energią i recenzją!



Nie wstydź się nawet przez chwilę robienia tego, co przynosi ci radość.

Tytuł oryginału: A court Of Thorns And Roses
Wydawnictwo: Uroboros
Ilość stron: 524
Seria: Dwór Cierni i Róż*
Tom: 1
*Dwór Cierni i Róż*Dwór Mgieł i Furii*A Court Of Wings And Ruins*

Feyra mieszka w wiosce wraz z ojcem i siostrami. Mimo że jest jeszcze młodą, dziewiętnastoletnią dziewczyną, rodzina jest na jej utrzymaniu. Ojciec stara się sprzedawać figurki, ale rzadko kiedy ktoś decyduje się na zakup, a siostry zawsze chcą dostać część pieniędzy, jakie Feyra zarobi z polowań.
Pewnego dnia dziewczyna wyrusza na łowy w głąb lasu, gdzie zabija wilka. I wtedy ich życie przewraca się do góry nogami.
W chacie tej biednej rodziny pojawia się Bestia. Okazuje się, że ów wilki nie był zwykłym, dzikim zwierzęciem. Zgodnie z Traktatem Feyra musi za to morderstwo również zginąć. Jednak istnieje druga opcja. Przybysz może zabrać dziewczynę do krainy, którą zamieszkują magiczne stworzenia – Prythianu. I tam ma ona z nim zamieszkać.



Książka bardzo mnie ciekawiła. Bardzo. Słysząc wszystkie pozytywne opinie, czytając chwalebne recenzję i znając przegenialny „Szklany Tron” Maas. Do tego okładka przyciągała mój wzrok (kocham wydawnictwo Uroboros *.* To jak tworzą okładki…!!)
Pierwsza część książki rozkręca się powoli. Nie mówię, że była nudna, bo nie była, ale akcja startowała dość długo, przez co powieść, mimo że ciekawa, szła mi mozolnie, zważając jeszcze na bardzo małą czcionkę, przez którą moje oczy cierpiały. Poznajemy wtedy oba, świetnie wykreowane światy, Krainę Śmiertelników i Prythian, oraz głównych bohaterów, o których napiszę za chwilę.
Jednak druga połowa to akcja za akcją. Ciągle coś się dzieje, ciągłe zwroty. Nie masz czasu zaczerpnąć tchu, bo Maas szykuje dla ciebie coś nowego.


Potrzebujemy nadziei, bo ona daje nam siłę, by trwać. Więc pozwól jej zachować tę nadzieję, Feyro. Pozwól jej marzyć o lepszym życiu. O lepszym świecie.

Widać ogromny postęp w stylu pisania autorki. Maas pokazała, że ma talent już w „Szklanym Tronie”, ale tu jest jeszcze lepiej. ACOTAR to poważniejsze fantasy, niż poprzednia seria. Prythian jest krainą bardzo złożoną i świetnie opisaną, mamy przedstawioną jej historię, prawa, dzieje, jakby istniała ona naprawdę. Czułam, że jest ona realna i namacalna.
Z bohaterów nikt w szczególności mnie nie irytował, ewentualnie przemyślenia Feyry były przydługawe. Z postaci, które poznajemy z początku to przypodobał mi się Lucien, który znajdował się na dworze Tamlina, księcia z Dworu Wiosny, ale potem wkroczył Rhysand, który wparował, rozpychając się ramionami i skradł moją miłość.
Nawiązanie do „Pięknej i Bestii” jest. Da się to zauważyć już w głównym wątku, ale niech nie zrażają się osoby, które obawiają się ckliwej powiastki, ponieważ tu jej nie znajdą. Brutalność. To się tu znajduje, więc nie zalecam jej młodszym czytelnikom, właśnie ze względu na sceny brutalności i intymności.
Wchłonęła mnie. Po prostu. Wchłonęła mnie. Uwiodła tajemnicą, magią u Rhysandem. Wiedziała, jak odnaleźć drogę do mojego serca! Naprawdę gorąco polecam.


9/10

A wy czytaliście ACOTAR? A może druga część jest już za wami? Polecacie?

poniedziałek, 26 grudnia 2016

NAJZABAWNIEJSZA RODZINNA WYCIECZKA | "DROGA PRZEZ MĘKĘ" | JEFF KINNEY #CÓRKA ZEUSA


Tytuł oryginału: Diary of a Wimpy Kid: The long Haul
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 221
Seria: Dziennik cwaniaczka*
Tom: 9*
*Dziennik cwaniaczka*Rodrick rządzi*Szczyt wszystkiego*Ubaw po pachy*Przykra prawda*Biała gorączka*Trzeci do pary*Zezowate szczęście*Droga przez mękę*Stara bieda*Double down*
*Książek nie trzeba czytać po kolei*



Tytułowym cwaniaczkiem jest Greg Heffley,główny bohater i narrator całej serii, gdyż właśnie on prowadzi ów dziennik. W całej serii poznajemy przezabawne losy jego, jego znajomych i rodziny. W dziewiątym tomie, czyli „Droga przez mękę” całą rodziną wyruszają na wycieczkę samochodową, gdzie spotykają ich różne przypadki.



Serię „Dziennik cwaniaczka” czytałam w podstawówce i naprawdę uwielbiałam przygody Grega, gdyż można się przy nich nieźle ubawić. Nawet dziś przez niektóre sytuacje wybuchałam śmiechem.
Książka napisana jest prostym, łatwym językiem, ponieważ skierowana jest bardziej do młodszych czytelników. Przepełniona jest również rysunkami, przez co czyta się ją błyskawicznie. Wystarczyła mi godzina, aby ją skończyć.
Jest wspaniała, aby przez chwile zapomnieć o problemach i po prostu przyjemnie spędzić czas. Wspaniale było powrócić do tamtych czasów, gdy zachwycałam się całą serią J

9/10


Serdecznie polecam :D

piątek, 9 grudnia 2016

"Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes #Deryn Sharp

"Zmuszaj się do przekraczania własnych granic. Nie spoczywaj na laurach. Noś z dumą swoje pasiaste rajstopy. A jeśli się upierasz, żeby związać się na stałe z jakimś śmiesznym gościem, zachowaj to gdzieś w sobie. Świadomość, że wciąż masz przed sobą możliwości, to luksus."

Tytuł oryginału: "Me before you"
Autor: Jojo Moyes
Seria: Zanim się pojawiłeś
Tom: 1
Wydawnictwo: Świat książki
Ilość stron: 432
Ocena: 9

Lou Clark jest bardzo szczególną dziewczyną. Wyróżnia się swoim charakterem, a w szczególności wyglądem. Lubi ubierać się w kolorowe, fikuśne sukienki, uwielbia kwieciste buty oraz rajstopy w paski. 
Gdy po sześciu latach kelnerowania w jednej z kawiarenek, musi zakończyć pracę, trafia do domu państwa Traynorów. Ma się tam zajmować Willem, którego dotknęło porażenie czterokończynowe, co znaczy, że nie może poruszać nogami ani rękoma. Mężczyzna przed wypadkiem prowadził bardzo kolorowe życie, co zmieniło się diametralnie po tragicznych zdarzeniach. Przez paraliż był zmuszony zakończyć prowadzenie firmy, zostawiła go dziewczyna i przyjaciele się od niego odwrócili.
Will nie przepada za Lou od pierwszej chwili tej znajomości. Lecz czy ją polubi, a może wręcz przeciwnie? Jak rozwinie się i zakończy ta historia?



**********


Nie czytałam innych książek Jojo Moyes, ale gdy sięgałam po tą książkę, spodziewałam się czegoś bardzo typowego i przewidywalnego. Jak się myliłam. To była zupełnie inna książka jakiej się spodziewałam. Powieść jest tak nieprzewidywalna, że na sto procent KAŻDY (dosłownie każdy) jest zdziwiony wszystkim (a w szczególności zakończeniem).
Gratuluję autorce tak świetnej książki.
Każdą postać wykreowała idealnie, zwracając uwagę na każdy, drobny szczególik. Pokochałam Lou za jej oryginalność oraz humor, który można zauważyć nawet w najgorszych momentach.
Akcja dzieje się nie za szybko, w ręcz wolno, ale to powodowało, że chce się ją pochłaniać coraz szybciej i szybciej. Gdy wszystko się rozkręciło, nie mogłam się od niej oderwać.
Oglądałam również film, który jest zdecydowanie gorszy od książki. Jednak w filmie bardzo podobała mi się Lou, bo odwzorowali ją dokładnie tak, jak sobie ją wyobrażałam.
Nie mam nic więcej do dodania niż stwierdzić, że to była genialna książka (aczkolwiek czytałam lepsze dlatego ocena jest 9).


(Powstała jeszcze jedna okładka, której nie mogłam znaleźć, a moim zdaniem była najładniejsza...)



środa, 16 listopada 2016

|ZAADOPTUJ KSIĄŻKĘ, DANIELU!| CIEŃ WIATRU | CARLOS RUIZ ZAFON #Córka Zeusa

Wybaczcie, że od dawna nic nie napisałam, ale muszę was ostrzec, że - znowu - mam problemy z komputerem, tym razem poważniejsze, zatem posty będą rzadziej dodawane...

Tytuł oryginału: La Sombra Del Viento
Wydawnictwo: MUZA
Ilość stron: 516
Seria: Cmentarz Zapomnianych Książek*
Tom:1
*Cień wiatru*Gra Anioła*Więzień Nieba*
 
"Za każdym razem, gdy książka trafia w kolejne ręce, za każdym razem, gdy ktoś wodzi po jej stronach wzrokiem z każdym nowym czytelnikiem jej duch odradza się i staje się coraz silniejszy"
 
Znajdujemy się w Barcelonie w roku 1945. Pan Sempere, właściciel księgarni, prowadzi swego dziesięcioletniego syna Daniela na Cmentarz Zapomnianych Książek. O tym tajemniczym miejscu wiedzą tylko nieliczni. Znajdują się tam książki, o których ludzie już nie pamiętają, które zostawili. Jest to ogromny zbiór... Daniel może zaadoptować jakąś powieść. Chłopiec długo zastanawia się, a jego wybór pada na "Cień wiatru" Juliana Caraxa. Historię przeczytał z zapartym tchem. W pamięci pozostała mu przez lata.
Daniel chce przeczytać inne powieści owego Caraxa, ale okazuje się, że to niemożliwe. Ktoś wszystkie próbuje spalić. Wszystko, co wyszło spod pióra pisarza. Daniel zaczyna interesować się życiem Juliana, nie wiedząc, że może to być bardzo niebezpieczne. 
 
"Nigdy nikomu nie ufaj, Danielu, a tym bardziej ludziom, których podziwiasz. Bo nie kto inny, a właśnie oni zadadzą ci najboleśniejsze rany
 
Trzeba przyznać, że historia jest naprawdę obiecująca. Zaczęłam książkę czytać zaraz po moim książkowstręcie i wciągnęła mnie od pierwszych stron, mimo długich opisów, jednak, jak w przypadku "Katedry Marii Panny w Paryżu"to one nadają powieści klimat!
Lektura była dla mnie naprawdę przyjemna. Ciekawie było poznawać życie Caraxa wraz z Danielem. muszę złożyć Zafonowi ukłon, gdyż wszystko było... Niewiarygodne! A zwłaszcza te 100   ostatnich stron, gdy w końcu dowiadujemy się prawdy. Niesamowicie mną to wstrząsnęło!
Niektórych może odrzucać fakt, iż jest w powieści wiele wątków miłosnych. Nasz dorastający bohater doznaje uroków prawdziwego życia: odrzucenia, zauroczenia i autentycznej miłości. Mi to jednak nie przeszkadzało, a nawet intrygowało, ponieważ nie jest to tylko i wyłącznie uczucie pomiędzy rówieśnikami.
Postacie też uwielbiam! Może oprócz sierżanta Fumero. Nie dlatego, że jest złą postacią, ponieważ często czarne charaktery darzę sympatią, jednak nie jego. Był zbyt okrutny, pewny siebie i egoistyczny. Autor bardzo dobrze go wykreował, ale do bohatera nie mam słabości. Za to Fermin! jego cięty język umiał mnie rozbawić!
 
"Mówienie jest rzeczą głupców, milczenie - tchórzy, a słuchanie rzeczą mędrców"
 
Książka pochłonęła mnie do reszty! Zakochałam się w niej! Polecam wszystkim, którzy czują, że już mogą ją przeczytać, gdyż uprzedza, że znajdują się tam sceny naprawdę brutalne, nieprzeznaczone dla młodszych czytelników.
 
9,5/10
 

czwartek, 22 września 2016

"Ja, diablica" Katarzyna Berenika Miszczuk #Córka Zeusa


Książka „Ja, diablica” pierwsze czym mnie zachęciła do przeczytania to tytuł i dość oryginalna okładka. Potem przeczytałam opis i kilka recenzji i uznałam… Muszą ją mieć! I tak zamówiłam ją sobie w Internecie. Przyszła do mnie niedawno w paczce z „Chłopcem w pasiastej piżamie” i od razu się za nią zabrałam. Czy wyszło mi to na dobre? Zaraz się przekonacie.

„Zastanów się, czym jest zło – poprosił. – Przywołaj sceny symbolizujące grozę prawdziwej niegodziwości. Co to jest? Czy to dym i płomienie buchające z wież Word Trade Center, które sprawiły, że świat zatrzymał się w miejscu? Czy to stosy wynędzniałych ciał w nazistowskich obozach zagłady? A może tysiące szczerzących się czaszek na polach śmierci Pol Pota? Zamknij oczy i zastanów się, czym  jest zło, a zobaczysz je.”

Tytuł oryginału: Ja, diablica
Seria: Wiktoria Biankowska*
Tom: 1
Wydawnictwo: W.A.B
Ilość stron: 414
*Ja, diablica*Ja, anielica*Ja, potępiona*

„Czym jest kilkadziesiąt lat wobec wieczności?”

Wiktoria Biankowska nie żyje.
Została zamordowana w dość okrutny sposób, gdy wracała z imprezy i zesłana do Piekła, które pani Miszczuk opisała w kompletnie inny sposób niż jakim go sobie wyobrażamy na lekcji religii, czy w kościele.
Piekło wygląda jak jeden, wielki urząd i Los Angeles w jednym.
Wiktoria zdobywa też posadę diablicy. Ma namawiać zmarłych na wybranie spędzenia życia w Piekle, gdzie panują wieczne imprezy, dozwolony jest alkohol i negliż (a nawet popierany), niż do Nieba, o którym wiemy tyle, że ciągle śpiewają (opinia lekko stronniczego diabła).
I mimo, że w Piekle (prawie) wszystkie zasady są dozwolone, Wiktoria wolałaby wrócić na ziemię do świata żywych i do swojego ukochanego Piotrka (jednak w jej życiu (nie-życiu) pojawia się pociągający diabeł Beleth).



W książce spotkamy osoby takie jak Hitler, Kleopatra, Napoleon i innych znanych nam historycznych bohaterów, ale też samego Lucyfera, Archanioła Gabriela, czy demony. Ja osobiście każdą postać polubiłam, wszyscy zdobyli moją sympatię. Diabeł Beleth i Azazel potrafili mnie rozśmieszyć, a choć czytałam w kilku recenzjach, że Wiktoria jest denerwująca i wiecznie niezdecydowana, to ja tego nie odczułam, ponieważ uważam, że była naprawdę dobrą i nieirytującą bohaterką. Okay, ale żeby nie było za różowo – jest jeden taki mój odrzutek – Piotruś. On jako jedyny mi nie przypadł i samo nazywanie go Piotrusiem mi się nie podobało, ale cóż… Cała reszta jest fantastyczna, więc to bardzo duży wyczyn! Każdy z nich jest inny i szybko zdążyłam się do nich przyzwyczaić. Zakochałam się w Belethcie (tak to się chyba odmienia) i Azazelu, których teksty umiały mnie rozśmieszyć, ale też z początku byli dość tajemniczy. Kleopatra również od razu zyskała moje uznanie, jako silna, lekko zapatrzona w siebie królowa (tak, ja lubię takie postacie xd).
Muszę też pochwalić styl pisania autorki, który nie wszystkim przypadnie do gustu, ponieważ jest… Specyficzny. Taki inny. Nie za bardzo umiem go opisać. Jest całkiem sporo opisów, ale ja nie mogłam się od książki oderwać i czytałam ją jednym tchem (nawet pani na matematyce zabrała mi książkę i się wkurzyła, że czytam na lekcji, ale heloł, my tylko omawialiśmy pracę klasową). W fabule jest wiele wątków, które pani Miszczuk sprytnie połączyła.
Także ja wam książkę gorąco polecam! Dla mnie była po prostu świetna i bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na jej zakup, ponieważ ewidentnie nie są to stracone pieniądze i na pewno chcę się zaopatrzyć w następne tomy trylogii, którym stawię dość wysoką poprzeczkę po zapoznaniu się z „Ja, diablica”, ponieważ ona mnie naprawdę zachwyciła!
9/10

wtorek, 6 września 2016

| "Król kruków" | ♥ Maggie Stiefvater #Córka Zeusa

“Król kruków” jest moją pierwszą przygodą z dziełem pani Meggie Stiefvater. Jak głosi opis z tyłu ma mnie ona wprowadzić do magicznego świata serii, którą otwiera właśnie ta książka.
Podobno trudno jest z jej dostępnością. Ja nabyłam ją na Targach Książki w Ustroniu Morskim za około 20 złotych i jestem szczęśliwa, że udało mi się ją dorwać! :3

Tytuł oryginału: The Raven Boys
Seria: The Raven Cycle*
Tom: 1
Przekład: Małgorzata Kafel
Wydawnictwo: Uroboros
Ilość stron:487
*Król kruków*Złodzieje snów*Wiedźma z lustra*The Raven King*

„Kariera od pucybuta do milionera to nie jest historia, której ktokolwiek ma ochotę słuchać, gdy jest niekompletna.”

Blue Sergent jest medium. Mieszka w domu z matką i ciotkami, które są wróżkami. Dziewczyna ma dość nietypowy dar, bowiem przy niej wszystko lepiej słychać, a duchy czerpią z niej energię.
Gansey, Adam i Ronan chodzą do elitarnej szkoły Aglionby, w której uczą się najbogatsi chłopcy. Są przyjaciółmi. Razem szukają linii mocy, czyli mistycznych kanałów energetycznych łączących miejsca o znaczeniu duchownym, co ma im pomóc obudzić Króla Kruków, walijskiego księcia Glendowera.
Blue i chłopcy się nie znali. Jednak kiedy ich drogi się schodzą, zostają przyjaciółmi i razem próbują odnaleźć śpiącego króla.

„Miej się na baczności. Tam, gdzie jest bóstwo, zwykle są i rzesze diabłów.”

Pierwsze o czym chcę wspomnieć to przepiękna okładka książki. Bardzo mi się podoba, w ogóle kocham białe oprawy!
Tak, co do treści to najbardziej urzekli mnie bohaterowie, którzy byli doskonale wyrysowani. Każdy był inny, ale nie ma postaci, która by mnie irytowała, denerwowała, czy przeszkadzała. Polubiłam wszystkich. Każdy tworzył wokół siebie taką tajemniczą i magiczną aurę.
Ogólnie cała książka jest tajemnicza i magiczna.
Z każdą stroną pani Stiefvater zagłębia nas w tajemnicze rytuały, historie związane z liniami mocy i dotyczące Glendowera, a wszystko to pomieszane jest z codzienną rutyną, żeby pokazać nam, że bohaterowie istnieją też w życiu rzeczywistym, przez co książka jest realna, jednak ciągle i w nieskończenie magiczna.
Nie jest napisana z perspektywy jednej osoby, ale kilku. Możemy poznać tą powieść ze strony Blue, Adama, Ganseya, Ronana, nauczyciela łaciny, przez co przeżywamy ją ze wszystkimi, bardziej poznajemy i możemy utożsamić się z postaciami i pokochać ją jeszcze mocniej…
Ponieważ tak.
Zakochałam się.
Zakochałam się w tej aurze, w tym, że nie zostaje tu podane wszystko na tacy, że bohaterowie dochodzą do wszystkiego krok po kroku, i że książka wbiła mnie kilka razy w fotel.
Niestety nie mogłam jej nie odłożyć przez powrót do szkoły, który musiał przywracać mnie do naszego świata. W innym wypadku sądzę, że pochłonęłabym historię w oka mgnieniu.

9/10

środa, 31 sierpnia 2016

"Księżniczka Wampirów" Alyxandra Harvey #Wampiratka


Witajcie o tej późnej porze~


Tom: 1
Seria: Kroniki Rodu Drake'ów
Wydawnictwo: Akapit Press
Liczba stron: 253


Książka opowiada o Solange Drake, pierwszej dziewczynie, która przyszła na świat w rodzinie wampirów. Od zawsze mówiono jej, że zostanie królową wampirów, ponieważ taka jest przepowiednia. Przez to ciągle jest narażona na niebezpieczeństwa. Solange ma gdzieś jakąś przepowiednie. Chce żyć z dala od tego całego zamieszania jaki sie dzieje
na dworze Lady Nataszy. Woli spotykać się z jej najlepszą przyjaciółką Lucy (kyóra jest człowiekiem) oraz, aby jej zmartwienia ograniczały sie do jej nadchodzącej przemiany oraz siedmiu zatroskanych i nadopiekuńczych braci.
Kiedy młoda bohaterka zostaje porwana na ratunek ruszają jej Lucy i jeden z jej braci Nicholas. Jak potoczą się ich losy? Czy przyjaciółka Solange oprze się urokowi Nicholasa?

Od razu muszę uprzedzić, iż moja ocena może nie być obiektywna... za co przepraszam ;-;
Nie jest to ambitna seria, jednak serie opowiadające losy rodziny coś w sobie mają. Lekka, napisana prostym jęsykiem i przyjemna książka, którą szybko się czyta! Może humor nie jest wybitny jednak ja uwielbiam to wzajemne dokuczanie sobie oraz przezywanie innych ^^
Co do postaci... uważam, że są spoko. No, może żadna nie zaskoczy nas charakterem, ale irytowała mnie tylko Solange (surykatka ma w sobie więcej grozy i lepiej, by sie nadawała poza tym '-') oraz Lady Natasza. Dwie postaci, które były najlepsze to zdecydowanie Lucy oraz matka Solange, Helena Drake. Mają silne charaktery i na pewno je polubicie. Kocham każdego z braci, ale na to nie zwracajcie uwagi (fangirling on).
Muszę pochwalić autorke za ciekawy pomysł z różnymi gatunkami wampirów. W pierwszej części nie poznajemy dobrze Ogary Matek, ale zapewniam was, iż w następnej dowiecie sie o nich znacznie więcej!
Co do walki z łowcami wampirów jest to już oklepane... ale za to wojna domowa wampirów jest o wiele lepsza!
Wielki plus daje za naturalne, delikatne romanse. Są prawdziwe i nie przesłodzone.
Jeśli poszukujecie jakiegoś świetnego dzieła, no to niestety nie tutaj. Lecz jeśli potrzebujecie czegoś do odstrsowania albo zrelaksowana to zdecydowanie polecam! <3

Ocena: 
Subiektywna: 9/10   Obiektywna: 7/10

niedziela, 21 sierpnia 2016

"Szklany Tron" Sarah J. Maas #Wampiratka

Witajcie kochani~
Ale! "Chwila, chwila... kto to jest? Nie kojarze jej..."
Nie dziwie się xD Gdyby ktoś mnie nie znał jestem autorką bloga jak Córka Zeusa oraz Nike :D Jestem tu od daaawna, ale napisałam tylko jakieś 2/3 posty... Wybaczcie, więc zatem! Staram się, no ale cóż... mnie sie chyba nie da zmienić ;-;
Już bez zbędnego gadania (albo czytania :D) zapraszam do recenzji! ^^





Tom: 1
Seria: Szklany Tron
Wydawnictwo: Uroboros



Celaena Sardothien odbywała ciężką karę za swoje przewinienia wystarczająco długo, by przyjąć propozycję, z której nie skorzystałby nawet szaleniec: jej dożywotnia niewolnicza praca w kopalni soli nie musi kończyć się dopiero z dniem jej śmierci, jeśli tylko dziewczyna zdecyduje się wziąć udział w turnieju o miano królewskiego zabójcy. To będzie walka na śmierć i życie, ale Celaenie nieobce są tajniki fachu zawodowego mordercy. Jeśli się jej powiedzie, po kilkuletniej służbie na królewskim dworze odzyska wolność. Jeśli nie – zginie z rąk któregoś z przeciwników: złodziei, zabójców i wojowników, najlepszych w całym królestwie. Szanse na pomyślne przejście wszystkich etapów turnieju są niewielkie, ale Celaena nie ma nic do stracenia.

Czy Celaena zdoła dowiedzieć się, kto stoi za tajemniczymi zabójstwami? Czasu jest coraz mniej, a dziewczyna musi mieć się na baczności – zabójca może obrać za kolejny cel właśnie ją. Śledztwo doprowadzi do odkryć, których nigdy by się niespodziewała.
(Wybaczcie, że nie napisałam opisu własnymi słowami, ale nie umiem opowiadać o książkach konkretami, a zwłaszcza tych, które kocham)


W tym okresie nie przepadałam za trzecioosobową narracją. Zmieniło się to dopiero po przeczytaniu "Szklanego Tronu". To dodało klimat historii i nie wyobrażam sobie, aby była tam inna narracja. Sceny pisane ze strony Chaola, albo Doriana... Bez tego, to nie byłoby w ogóle to samo!

Jest to książka, która od pierwszej strony mnie urzekła. Mimo, iż była cięższa od książek, które wtedy czytałam to nie mogłam przestać czytać! Może nie każdej stronie się coś działo, ponieważ było dużo opisów, to jednak mi to kompletnie nie przeszkadzało. Ba! Dzięki temu nawet polubiłam dłuższe opisy :) 

Co do postaci to uwielbiam Calaene! Przyznam szczerze, że czasami mnie irytowała, lecz tylko wtedy kiedy była podejrzliwa i nieufna wobec Dorian. Tak. Całym serduszkiem ich shipuję <3 Jak można zauważyć księcia pokochałam z miejsca. Oczarował mnie po prostu i wzdychałam do niego przez cały czas. A co do Chaola... nie urzekł mnie. Oczywiście jest świetną postacią, aleee... wiadomo na kim bardziej się skupiłam :") Nie było postaci, której nie darzyłam sympatią. Nawet tego okropnego króla lubie >.<

Książka wspaniale otwiera serie. Według mnie niczego nie brakuje. Może akcja czasami za wolno sie toczyła, lecz to tylko takie moje brednie ;) Po tej serii długo nie mogłam znaleźć czegoś czym tak samo bym się zachwycała!


Podsumowując jeśli jeszcze jej nie czytałeś... to bardzo polecam zapoznać się z tym tytułem, bo naprawdę warto! :D

9/10

PS: Dziękuję Córce Zeusa za zrobienie zdjęć :) Niestety ja na razie nie dorobiłam się własnego tomu ;(.

sobota, 20 sierpnia 2016

"Greccy bogowie według Percy'ego Jacksona" Rick Riordan, John Rocco #Córka Zeusa

Wiem… Troszkę zaniedbałam bloga za co bardzo, ale to bardzo was przepraszam.
Jednak już wspominałam… Wakacje spędzałam z rodziną, mniej czytałam, oszczędzałam oczy (wooow), ale teraz to zmieniam i znów się zaczynam angażować! Zapraszam do recenzji!

Tytuł oryginału: Percy Jackson's Greek Gods
Seria: -


Tom: -
Przekład: Agnieszka Fulińska
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 410

W razie gdybyście mnie nie znali – nazywam się Percy Jackson. Jestem nowoczesnym herosem – pół boskim i pół śmiertelnym synem Posejdona – ale nie zamierzam mówić tu wiele o sobie. Moje dzieje zostały już spisane w kilku książkach, które są całkowicie fikcyjne (mrug, mrug), a ja jestem tylko bohaterem literackim (ekhm – taaa, jasne – ekhm)

Percy’ego można poznać z serii Ricka Riordana, np. „Percy Jackson i bogowie olimpijscy”, gdzie poznajemy losy młodego herosa, który musi walczyć z potworami i… Stawiać czoła bogom, którzy mają charakterki.
Możemy się tego dowiedzieć właśnie z tej książki. Sam Percy opowiada nam mity aż od początku świata, jednak w bardzo łatwym i przyjemnym języku. I, mimo, że książka ma ponad 400 stron czyta się ją błyskawicznie (czego nie widać przez to, że byłam na wakacjach, ale ciii…).

Hermes zajmował się również prowadzeniem dusz zmarłych do Podziemia. Był osobistym kurierem Zeusa, noszącym wszystkie listy szefa dookoła planety z gwarancją dostawy w jeden dzień. Był także bogiem (weźcie głęboki oddech) handlu, języków, złodziejstwa, hamburgerów, podstępów, elokwencji, uczt, hamburgerów, gościnności, psów stróżujących, ptaków wróżebnych, gimnastyki, zawodów sportowych, hamburgerów, hamburgerów i wróżenia z kości do gry.
Dobra, te hamburgery to wrzuciłem po to, żeby sprawdzić czy czytacie z uwagą.
A po za tym jestem głodny.

Jeśli interesuje was mitologia, ale ciężko wam się ją czyta to sięgnijcie po „Greckich bogów według Percy’ego Jacksona”, gdyż powieść was nie zawiedzie. Poznacie bogów i to od osoby, która poznała ich osobiście…
Percy nic nie ukrywa. Jest szczery (i odważny, bo gdy jakiś bóg się dowie o niektórych sprawach to… Powodzenia, Percy!).
Jest też mnóstwo wspaniałych ilustracji Johna Rocco. Swą pracę wykonał doskonale. Cała szata graficzna książki jest cudowna, jak wiele książek Riordana.  
Polecam wam książkę gorąco! 


9,5/10

sobota, 9 lipca 2016

"Bazar złych snów" Stephen King #Córka Zeusa

Chodzę sobie po Tesco I jak zwykle muszę obejrzeć, jakie mają książki. I patrzę… Kieszonkowe wydania Kinga za 15 złoty! Grzechem byłoby nie wziąć, chociaż jednej. I tak oto na mojej półce pojawił się „Bazar złych snów”, który chciałam przeczytać od dawna.

Tytuł oryginału: The Bazaar of Bad Dreams
Seria: -
Tom: -
Przekład: Tomasz Wilusz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 629

Książka nie jest jedną historią, jest to dwadzieścia opowiadań o wspólnej tematyce: śmierci. King oferuje nam różne, straszne istoty, ale też sytuacje rzeczywiste, które mogą stać się nawet jeśli zaraz wyjdziemy z domu. I to jest właśnie przerażające.
Mimo, że ciarki nie przechodzą po plecach, to opowiadania są ciekawe, bodajże jedno mi się nie podobało o baseballu, czyli Billy Blokada, ale reszta była jak najbardziej trafiona w moje gusta, mimo że spodziewałam się czegoś naprawdę strasznego, to nie zawiodłam się.
Specjalnie chciałam wybrałam pięć opowiadań, które spodobały mi się najbardziej, bo wiecie... Wszyscy zawsze dają pięć. Jednak nie mogłam się powstrzymać i dałam sześć, oto one. Kolejność jest przypadkowa:
1.      130. Kilometr, o samochodzie, które pożera ludzi. Było moim zdaniem najstraszniejsze z opowiadań w tej książce.
2.      Wredny dzieciak, czyli historia człowieka nękanego przez demona nie wyglądającego groźnie.
3.      Ur, o urządzeniu do czytania książek, które... Ma troszkę za dużo powieści do wyboru...
4.      Pan Ciacho, o ładnych ludziach, którzy prowadzą na śmierć.
5.      Zielony bożek cierpienia, o bogaczu, który uległ wypadkowi i cierpieniu, za którym może stać coś więcej.
6.      Nekrologi, o człowieku, który zabija pisząc wredne nekrologii do gazety.

Uważam, że każdy kto lubi mroczne klimaty, znajdzie w książce coś dla siebie, gdyż każde opowiadanie jest inne, chociaż wszystkie oparte są na jednym motywie, o którym napomknęłam wcześniej.
Jak już pisałam, każda historia podobała mi się mniej, lub bardziej, oprócz jednej, ale to
można ominąć... Ogólnie rzecz biorąc, chcę przekazać, że King oferuje nam naprawdę ciekawe i niebezpieczne towary na swoim bazarze.
O! Zapomniałabym wspomnieć, że wszystkie opowiadania, historie, w których zaraz się znajdziemy poprzedzone są krótką notką od Kinga, które mają nas wprowadzić i zaciekawić i, szczerze, robią to bezbłędnie.
Na koniec chcę wspomnieć, że książka ma naprawdę świetną okładkę! Jest moim zdaniem, po prostu, prze-fantastyczna! Zakochałam się i... Ubóstwiam ją!

9/10